„Lśnienie” Stanleya Kubricka – rozrywkowy horror czy coś więcej?

Stanley Kubric nigdy nie należał do świata Hollywood, ale właśnie w Hollywood niezwykle ceniony był za profesjonalizm. Przez całe życie uprawiał kino serio. Nigdy specjalnie nie zabiegał o publiczność, żywił jednak ogromny szacunek dla adresata swoich filmów. Uprawiał kino na pozór zimne i wystudzone, ale w istocie – pełne emocji i sięgające w głąb duszy ludzkiej. Wielkim tematem, który przewija się przez całą twórczość Kubrica, jest od samego początku wyobcowanie człowieka i dehumanizacja ludzkiego życia.

Reżyseria: Stanley Kubrick
Scenariusz: Stanley Kubrick, Diane Johnson
Zdjęcia: John Alcott
Muzyka: Béla Bartók,
na podstawie: książki Stephena Kinga
czas trwania: 146

Jack Nicholson: Jack Torrance
Shelley Duvall: Winifred ‘ Wendy’ Torrance
Danny Lloyd: Danny Torrance
Scatman Crothers: Dick Hallorann
Barry Nelson : Stuart Ullman
Philip Stone: Delbert Grady
Joe Turkel: Lloyd
Anne Jackson: Doktor
Tony Burton : Larry Durkin
Barry Dennen: Bill Watson
Lia Beldam: Młoda kobieta w wannie
Louise Burns : Córka Grady’ego
Alison Coleridge: Suzie

Zwiastun

Kubrick był wielokrotnie posądzany o fascynacje złem…

… i epatowanie niezdrową sensacją. Niesłusznie. Kubrick próbował raczej analizować zło na różne sposoby. Ironiczny do bólu, nie żywił zbytnich złudzeń. Nie miał też przesadnie dobrego mniemania o rodzaju ludzkim. Jako filmowca pociągało go ludzkie szaleństwo i wymykająca się spod kontroli występna wolność czynienia zła. Uparcie sięgał do tych tematów i poruszał je z całą otwartością. Wbrew temu, co o nim nieraz pisano, nigdy nie tworzył obrazów przemocy z myślą o epatowaniu widowni. Jednym z filmów, w którym Kubrick zawarł całą swoją „ideologię” dotyczącą człowieka, jest „Lśnienie”.

Aktorem, którego reżyser wybrał …

… do głównej roli, jest Jack Nicholson. Gra on pisarza nie mającego powodzenia, który wraz z żoną Wendy (Durall) i synem Dannym (Danny Lloyd) postanawia zamieszkać w opustoszałym na czas zimy hotelu, by pracować nad książką. Danny ma „lśnienie”, drugą osobowość, drugą twarz, dar, który pozwala mu spoglądać w przeszłość i w przyszłość. Chłopiec potrafi rozmawiać z osobą posiadającego tą samą zdolność, nie otwierając ust. Podobny darem dysponuje kucharz hotelowy (czarnoskóry Scatman Crothers), który w pośpiechu ostrzega chłopca przed niebezpieczeństwem kryjącym się w hotelu. Jack Torrance (główny bohater) również zostaje ostrzeżony. Kierownik opowiada mu o mrocznych wydarzeniach z przeszłości, kiedy to człowiek pilnujący hotelu w sezonie zimowym, zamordował całą swoją rodzinę. Torrence lekceważy całą historię, jednak nieszczęście staje się coraz bardziej wyczuwalne. Już sam sposób, w jaki przeprowadza rozmowę dotyczącą pracy dozorcy hotelu, wskazuje na jego zaburzoną psychikę. Zachowanie Jacka staje się coraz dziwniejsze, a jego żona Wendy zaczyna czuć się coraz gorzej. Jedną z najbardziej przerażających scen filmu, która nie ma żadnych typowych efektów czy cech horroru, jest ta, w której Wendy odkrywa, iż jej mąż w ciągu tygodni przebywania w hotelu napisał setki stron, na której było tylko jedno zdanie:

„Cała ta praca i brak rozrywki sprawiają, że Jack traci humor”.

Na oczach jej i widzów obłęd Jacka rozwija się do szału, a w końcu do pragnienia popełnienia bestialskiego mordu.

Podróż do hoteluPierwszy dzień w hotelu

Wraz z narastającą stopniowo atmosferą horroru..

… rośnie aktorski wysiłek Nicholsona. Jego twarz odzwierciedla dokładnie uczucia, coraz silniejszy obłęd, „uśmiech mordercy” przeradza się w diaboliczny grymas, jest wyrazem wewnętrznych przemian bohatera.
Jack Nicholson nie jest ani specjalnie atrakcyjny, ani seksowny, wywiera jednak bardzo silne, zdecydowane wrażenie. Przypuszczalnie dlatego, że za tą twarzą kryje się coś więcej. Obserwując go na ekranie, czuje się, że pod maską pozornej obojętności jest coś niesamowitego, wzbudzającego obawę. Demoniczny czar Nicholsona rozwija się w pełni, gdy na jego twarzy pojawia się ów charakterystyczny dla niego, szeroki uśmiech będący dla krytyków i widzów tym elementem, który uczynił z niego gwiazdę. To, co w przypadku innych ludzi jest przyjacielskim gestem, czy też wyrażeniem uczucia szczęścia, staje się u Nicholsona znanym „uśmiechem mordercy”, „niedbałą pewnością siebie rozumianą jako melancholijna autoironia”. Kiedy uniesie on lekko swoje wąski brwi, tak że tworzą kąt prosty, wtedy jego uśmiech ma naprawdę morderczy charakter, symbolizuje terror w najczystszej postaci, wytwór śmiertelnie niebezpiecznego, nie skrywanego szaleństwa, jest uśmiechem porażającym i przerażającym widza.
DannyJack podczas pisania

Nicholson portretuje szaleństwa …

… z niewiarygodną ilością aktorskich środków wyrazu. Staje się wcieleniem żyjącego i chodzącego terroru, kiedy z diabolicznym uśmiechem roztrzaskuje siekierą drzwi, za którymi ukrywa się Wendy, i wsadza głowę przez wyrąbaną dziurę, to jego krzyk „Złotko, jestem w domu” naprawdę wywołuje paniczny strach. Krytycy wyrazili się o nim negatywnie, a przez to niesprawiedliwie, ale winę za to ponosi niemiecki dystrybutor, gdyż skrócił film o początkowe trzydzieści minut, które mówią o tym, że Jack był brutalnym alkoholikiem. Nicholson miał o swojej roli określone wyobrażenie. Chciał urzeczywistnić intencje filmu poprzez grę. „Grałem tak, jak gdyby była to bardzo realna, klasyczna psychoza męskiej nieudolności i patologicznego przeniesienia jej na jego rodzinę (…) widzę Torrance’a jako człowieka, którego dążenia przewyższają jego zdolności. Jest niezwykły o tyle, że zaburzony emocjonalnie”.

Szaleństwo JackaWendy i Danny

„Lśnienie” jest więc nie tyle czystym horrorem …

… co narastającym dramatem rodzinnym, wyzwolonym przez nagłą izolację w hotelu i szaleństwo Torrance’a, o ile samą fabułę cechują pewne nonsensy, to technika jest perfekcyjna, a może nawet zbyt perfekcyjna.
Nierzadko zdarza się w filmach Kubricka, że formalna doskonałość przewyższa wartości treściowe. Nigdy jeszcze nie widziano w kinie tak żywiołowych najazdów kamery, w szalonym tempie, pozornie bez wytchnienia pokonującej wszystkie przeszkody. Kamera tworzy swój własny wir wciągający magicznie zarówno Jacka Torrence’a, jak i widzów w labirynt, z którego nie ma wyjścia. Takie ujęcia były możliwe dzięki zastosowaniu techniki steadycam. Polega ona na użyciu naramiennego statywu, dzięki któremu kamera może się poruszać w dowolny sposób, a przede wszystkim bezwstrząsowo. Kubrick był pierwszym reżyserem, który zademonstrował estetyczne bogactwo tej techniki, aż zapierało dech w piersi.
Za pomocą zarówno dość płaskich, jak i subtelnych środków Kubrick tworzy atmosferę terroru wyłaniającego się nagle z pozornej normalności dnia codziennego, przy czym granice między rzeczywistością, urojeniami i wizją przenikającą się wzajemnie, splatają się i łączą – klasyczny horror w nowoczesnej oprawie.

Redrum"Here's Johnny!"

Dialogi w „Lśnieniu” są bardzo ważne…

… dostarczają nam informacji o bohaterze, charakteryzują go, są istotnym elementem akcji. Dialogi są nieoderwalnym składnikiem atmosfery filmu, jego poetyki, jego wyrazu artystycznego. Kubrick pisząc scenariusz do „Lśnienia” bardzo dobrze przemyślał rolę dialogów. W filmie nie rodzą się one z potrzeby chwili, by załatać dziury w rwącej się akcji czy dla zabicia czasu. Nie są one przypadkowe, słowa w scenariuszu nie są podporządkowane doraźnej odruchowości, lecz umieszczane na swoich miejscach, pełniąc określoną role w strukturze całości. Kubrick w „Lśnieniu” zawarł elementy charakterystyczne dla horroru klasycznego (duch otwiera drzwi, tajemniczy, przeklęty hotel) i nowego. Monstrum ma charakter wewnętrzny, jest swoisty, przedstawiony jest też punkt widzenia ofiary i monstrum. Mimo iż potwór jest pospolity i typowy, jest jednak jakby niezniszczalny, jego duch będzie już na zawsze w hotelu. Na drodze do szaleństwa Kubick łączy horror zewnętrzny i wewnętrzny tak podstępnie i kunsztownie, że nawet chłodne, nieczułe efekty wizualne zyskują pozór „psychicznej rzeczywistości”. „To są jedynie obrazy” – mówi do siebie Danny, by stać się panem własnego strachu. I tak właśnie jest – to są tylko obrazy Stanley’a Kubrica, który nakręcił coś więcej niż rozrywkowy horror, nakręcił arcydzieło.

Moja ocena: 10/10

Leave a Comment